Blog

PsycholodzyLwowska.pl / Psychologia dla Ciebie  / O koncepcji Terapii Schematów opowiada psycholog, terapeuta naszego Ośrodka, Ewelina Janiszewska.
ewelina janiszewska

O koncepcji Terapii Schematów opowiada psycholog, terapeuta naszego Ośrodka, Ewelina Janiszewska.

Dawno temu trafiła w moje ręce książka Milana Kundery, zaczynała się słowami: „Idea wiecznego powrotu ma w sobie coś tajemniczego. Nietzsche wprowadził nią w zakłopotanie większość filozofów: pomyśleć, że wszystko cośmy raz przeżyli, miałoby się powtórzyć i to powtórzenie powtarzałoby się w nieskończoność”.

Pomyślałam wtedy z przekorą: o nie, tak nie może być. Jak się okazuje jednak może. Możliwe, że znasz to uczucie ciągłego wydeptywania starych utartych ścieżek, które przynoszą to samo znajome rozczarowanie. Być może zadajesz sobie pytanie: co jest ze mną nie tak? Dlaczego znów mi się to przytrafia? Co się dzieje, że wciąż czuje tę samotność, przyciągam podobnych przyjaciół, szefów, partnerów? Wciąż nie potrafię utrzymać pracy, bardzo źle o sobie myślę albo nie potrafię odpocząć?

Tak właśnie działa Schemat. Z definicji to trwały temat lub wzorzec, obejmujący wspomnienia, emocje, myśli i fizjologię, dotyczy samego siebie i relacji z innymi, rozwija się w dzieciństwie i okresie dorastania, podlega modyfikacjom w ciągu życia i jest w znaczącym stopniu nieprzystosowawczy. W Terapii Schematu wyróżniono 18 takich Schematów.

Sama terapia, której twórcą jest Jeffrey Young wyrasta z nurtu poznawczo-behawioralnego (CBT). Ta dość młoda koncepcja szybko zyskała popularność przede wszystkim dzięki udowodnionej skuteczności w pracy z nawet najbardziej utrwalonymi trudnościami. Ogromną uwagę przywiązuje do podstawowych, uniwersalnych potrzeb emocjonalnych i wysnuwa tezę, że Schematy pojawiają się wtedy gdy potrzeby te nie są zaspokajane. Teoria przywiązania stanowiąca bazę dla rozumienia potrzeb zarówno ludzi jak i zwierząt mówi, że bez bliskości, dostrojenia się opiekuna, jego obecności zarówno fizycznej jak i emocjonalnej nie jesteśmy w stanie przetrwać. Stanowi to proste przełożenie na trudności jakie niosą za sobą zakłócenia więzi, jak rzutują one na przyszłe doświadczanie relacji z innymi ludźmi.

Sutterstock

Równie ważny jest aspekt behawioralny czyli sposób w jaki radzimy sobie z emocjami wywołanymi przez Schemat. Można powiedzieć, że wykształcamy w sobie takiego pomocnika, który pozwala nam przetrwać mimo istniejących schematów. Ja nazwałabym go raczej „pomagierem”, ponieważ choć na chwile przynosi ulgę, to w dłuższej perspektywie utrwala stare wzorce, a już na pewno nie pozwala na ich uleczenie.

Aby to lepiej zobrazować posłużę się przykładem. Wyobraźmy sobie trzy osoby, które  cierpią z powodu Schematu Wadliwości, szeroko rozumianego jako niska samoocena. Każda z nich może zareagować inaczej:

Pierwsza będzie go potwierdzać (Poddanie się) wchodząc w relacje z krytycznymi partnerami, pozwalając na przekraczanie granic, ignorując przejawy akceptacji w relacjach, odrzucając wsparcie czy funkcjonując poniżej swoich możliwości.

Inna wybierając Unikanie, posiłkuje się czymś w rodzaju Odciętego Obrońcy, który podpowiada, że dobrze jest unikać kontaktu z poczuciem Gorszości lub np.Opuszczenia i kiedy ono wraca najlepiej napić się, pójść na imprezę, obejrzeć wszystkie odcinki Stranger Things na Netflixie albo jeszcze inaczej odwrócić uwagę, zamrozić się emocjonalnie. W tej strategii często dochodzi do uzależnień.

Trzecia osoba uzna, że najlepszym sposobem jest Nadmierna Kompensacja, która niesie w założeniu zrobienie wszystkiego co będzie dokładnym odbiciem treści Schematu. Znajdziemy tu dążenie do perfekcji, statusu, prestiżu, dominacji i kontroli by przenigdy nie doświadczyć tego co ukrywa się gdzieś pod spodem, poczucia niższości, pustki czy osamotnienia.

Narzędziami zmiany w Terapii Schematu są: poszukiwanie zdrowszych sposobów rozumienia rzeczywistości, odnajdywanie innej perspektywy, rozwijanie nowych strategii radzenia i techniki doświadczeniowe stanowiące potężne narzędzie zmiany na poziomie emocjonalnym. Ogromną wartością jest też relacja terapeutyczna. Postawa autentycznego zaangażowania, dająca ciepło, zrozumienie, akceptację, ale też docenienie i radość jest takim metaforycznym inkubatorem gdzie możemy wspólnie znaleźć ukojenie dla nieprzyjemnych stanów, zaakceptować własne potrzeby i nauczyć się jak można je zaspokoić w zdrowy sposób poza terapią.

Czasem pacjenci pytają po co wracać do przeszłości skoro już nie cofniemy czasu, a rozdrapywanie starych ran będzie bolało. Myślę, że dostanie się do nich, ponowne otwarcie, przeżycie bólu, ukojenie, opatrzenie na nowo pozwala im się zagoić tak by nie ograniczały już rozwoju, nie wymagały ciągłego zamrażania, ukrywania się w okopach. By mogły one wreszcie stać się przeszłością, wrócić tam gdzie ich miejsce. Zatem wszystko co już przeżyliśmy rzeczywiście może się powtarzać w nieskończoność, ale na szczęście też nie musi.