Blog

PsycholodzyLwowska.pl / My w mediach  / Analityczna terapia grupowa. O tym czym jest i kto może z niej skorzystać opowiada psychoterapeuta Daniel Wichiciel.
coaching Indywidualny psycholodzy lwowska Warszawa

Analityczna terapia grupowa. O tym czym jest i kto może z niej skorzystać opowiada psychoterapeuta Daniel Wichiciel.

Trwa II Wojna Światowa. Świat pogrążony jest w chaosie.

Psychoanalityk i psychiatra C.H. Foulkes wraz ze współpracownikami tworzy w szpitalu wojskowym grupy terapeutyczne, pomagając tym samym pacjentom dotkniętym traumą wojny.

Foulkes bada relacje pojawiające się w grupach. Przygląda się zachodzącym tam mechanizmom i zwraca uwagę na  znaczenie warunków dla efektywnego leczenia. Tworzy założenia teoretyczne nowego kierunku w psychoterapii. Powstaje analityczna psychoterapia grupowa. Nurt łączący podejście psychoanalityczne oraz różnorodne założenia dotyczące funkcjonowania grupy.
Od samego początku owo nowe podejście do terapii pacjentów wzbudza dużą ciekawość. Przyciąga do swojego grona liczną grupę terapeutów zainteresowanych i zaciekawionych dalszym rozwojem analizy grupowej.

Myślę, że po dziś dzień jest to jedna z najciekawszych form psychoterapeutycznych łączących wiedzę z licznych dziedzin nauki, od wcześniej wymienionych po sztukę filozofię, teologię czy antropologię.

Ogólne założenie analizy grupowej w sumie jest bardzo proste – dzięki swojej sile grupa leczy. Postaram się to wytłumaczyć przytaczając pewną chasydzka przypowieść, którą niegdyś usłyszałem.

Pewnego dnia Rabbi rozmawiał z Panem o Niebie i Piekle.
– Pokażę Ci piekło – powiedział Pan i zaprowadził rabbiego do pokoju, w którym stał wielki, okrągły stół. Siedzący wokół stołu ludzie byli zrozpaczeni i bliscy śmierci głodowej. Na środku stołu stał ogromny kocioł z gulaszem, który pachniał tak wspaniale, że rabbiemu pociekła ślinka. Każda z osób siedzących przy stole trzymała łyżkę z bardzo długą rączką. Chociaż długie łyżki sięgały akurat do kotła, ich rączki były dłuższe niż ramiona biesiadników – w rezultacie nikt nie mógł sięgnąć łyżką do ust i wszyscy byli głodni. Rabbi widział jak bardzo cierpieli.
– Teraz pokażę Ci Niebo – powiedział Pan i weszli do innego pokoju, dokładnie takiego samego jak ten pierwszy. Był tam identyczny wielki, okrągły stół i identyczny kocioł z gulaszem. Ludzie, tak jak poprzednio, mieli takie same łyżki z długimi rączkami – ale tutaj wszyscy byli najedzeni, pulchni, śmiali się i rozmawiali. Rabbi nie mógł tego zrozumieć.
– To proste, ale wymaga pewnej umiejętności – powiedział Pan. – W tym pokoju oni nauczyli się karmić siebie nawzajem.

Myślę, że ta przypowieść w piękny sposób przedstawia jedno z podstawowych założeń bycia w grupie. „Karmienie siebie nawzajem”.
Metaforę tę rozumiem jako niezbędną umiejętność na drodze do posiadania satysfakcjonujących relacji z innymi i co za tym idzie do własnego rozwoju. Mam na myśli pogodzenie się z zależnością od innych. Jedynie uznanie, że dbając o bliskie nam osoby i pomagając sobie nawzajem jesteśmy w stanie zadbać o siebie.

Zanim przejdę do dokładniejszego opisu, chciałbym uprzedzić i wytłumaczyć, że pisząc „grupa” mam na myśli jej uczestników jak i psychoterapeutę, który tę grupę prowadzi.

W przeciągu całego życia, u każdego z nas, wykształcają się indywidualne wzorce nawiązywania i budowania relacji z innymi osobami. Mają one wpływ na  wiele aspektów naszego życia. Wzorce te niekiedy utrudniają lub nawet uniemożliwiają tworzenie szczerych, trwałych i satysfakcjonujących relacji oraz rozwój osobisty jak i zawodowy.

Podczas analizy grupowej wnoszone przez nas wzorce i doświadczenia odnajdują odzwierciedlenie w relacjach z innymi członkami grupy. Tworzy się bezpieczna przestrzeń do ich ponownego przeżywania i co najważniejsze do lepszego zrozumienia i poszerzenia wiedzy na własny temat. W drodze do zrozumienia siebie towarzyszy grupa, która wspiera i pomaga w odkrywania nieświadomych motywów utrudniających dalszy rozwój i samorealizację.

Analityczna psychoterapia grupowa jest moim zdaniem jedną z ciekawszych możliwości do rozpoczęcia i poznania drogi ku „karmienia siebie nawzajem”…

No Comments
Post a Comment